Zespół NaCzarter
· Zaktualizowano
Doba czy tydzień: co się komu opłaca
Krótko i bez owijania: jeśli pierwszy raz wchodzisz na jacht albo masz do dyspozycji długi weekend, bierz dwie, trzy doby i rób to poza szczytem. Jeśli chcesz naprawdę popływać i liczysz koszt na dobę, bierz tydzień. W lipcu i sierpniu decyzja i tak często zapada za ciebie, bo dobre jednostki schodzą na turnusy sobotnie i krótkich okien po prostu nie ma. Poza szczytem masz większy wybór. I wtedy dobrze wiedzieć, co się z czym je.
Dlaczego tydzień był tu standardem
Mazurski czarter przez lata jechał na jednym rytmie: sobota-sobota. Powód jest prozaiczny. Jedna ekipa schodzi z łódki w sobotę rano, druga wchodzi po południu. Między jednym a drugim ktoś musi jacht posprzątać, wymienić pościel, dolać paliwa, zdać śmieci i fekalia, sprawdzić silnik, żagle, ster i elektrykę. To nie jest kwestia dobrej woli, tylko normalnej roboty serwisowej, której nie da się zrobić w kwadrans.
Przy tym cały port jest ustawiony pod sobotę. Bosmani, ekipa sprzątająca, odbiory, wydania, szkolenie dla tych, którzy pierwszy raz stają za sterem. Wszystko na jeden dzień. Jak wciśniesz w środek tygodnia zdanie i wydanie jachtu, ten dzień wypada z obiegu. Dlatego przez lata odpowiedź na pytanie „a można na dwie doby?” brzmiała: można, ale nie w lipcu.
Co się zmieniło
Zmienili się ludzie. Urlopy się skróciły, mało kto potrafi dziś wyrwać sobie z kalendarza dwa tygodnie. Doszła druga rzecz: sporo osób chce najpierw sprawdzić, czy żeglowanie to w ogóle ich bajka, zanim zapłaci za pełny turnus. Trzy doby są do tego w sam raz. Wychodzisz z Giżycka, śpisz dwie noce na wodzie i wiesz.
Z drugiej strony rachunek robią też armatorzy. Poza szczytem w kalendarzu robią się luki: kilka dni między jednym turnusem a drugim, wolny weekend w maju, dziura we wrześniu. Lepiej wypełnić ją krótkim czarterem niż trzymać jacht przy kei. Stąd krótsze terminy w maju, czerwcu i wrześniu. Kiedy w ogóle rzucać okiem na kalendarz, rozpisaliśmy w tekście o tym, kiedy rezerwować czarter na Mazurach.
Kiedy doba albo kilka dób ma sens
Pierwszy raz na wodzie. Nie masz pojęcia, czy zniesiesz spanie w kabinie, czy dzieciakom się spodoba, czy twoja ekipa nie zacznie się gryźć po dwóch dniach. Za trzy doby dostajesz odpowiedź taniej niż za siedem. Jeśli startujesz od zera, zajrzyj wcześniej do poradnika o pierwszym czarterze, bo połowa stresu bierze się z rzeczy, których po prostu nikt ci nie powiedział.
Długi weekend. Majówka, Boże Ciało, weekend podciągnięty jednym dniem urlopu. Cztery dni to już realny rejs, a nie przejażdżka.
Przyjazd poza szczytem. Maj, czerwiec, wrzesień. Woda pusta, w portach jest miejsce, a krótkie terminy w ogóle się pojawiają. Co złapiesz, zależy od terminu i konkretnej jednostki.
Ekipa bez tygodnia w zapasie. Czterech znajomych, wszyscy pracują, nikt nie weźmie urlopu. Piątek po południu odbiór jachtu, poniedziałek rano powrót do domu. Działa.
Rodzina bez patentu. Houseboat typu Stillo 30 albo Stillo 31 pływa bez uprawnień i zabiera osiem osób. Na dwie, trzy doby to najprostsze wejście w temat. Tylko pamiętaj, że to pływający dom z płaskim dnem, a nie jacht żaglowy. Żagli nie ma, halsować się nie da, a boczny wiatr przy manewrach w porcie potrafi go zwyczajnie znieść. Podchodzenie do kei planuj z zapasem.
Kiedy tydzień wygrywa
W szczycie to często jedyna opcja na dobrą łódkę. W lipcu i sierpniu porządne jednostki idą na turnusy sobotnie. Jak upierasz się przy trzech dobach w połowie sierpnia, zwykle zostaje ci wybór z resztek albo termin, który nikomu innemu nie pasował.
Przelicz koszt na dobę. Tydzień prawie zawsze wychodzi taniej w przeliczeniu na jeden dzień. Do tego dochodzą koszty stałe, które płacisz raz, niezależnie od długości czarteru. Jak to się rozkłada, pokazujemy w tekście o tym, ile kosztuje czarter jachtu na Mazurach. Doliczaj jeszcze kaucję i opłaty obowiązkowe, bo te rozlicza się na miejscu, gotówką, poza płatnością online. Kaucja jest zwrotna i wraca, jeśli oddasz jacht w takim stanie, w jakim go wziąłeś.
Dopiero po kilku dniach zaczyna się prawdziwy rejs. To najważniejszy argument, choć najmniej widoczny w cenniku. Pierwszy dzień schodzi na oswajanie łódki: gdzie co jest, jak reaguje na ster, jak się staje na dalbach, jak łapie się muring bosakiem od rufy i przechodzi z nim na dziób. Ostatni dzień to powrót do bazy z okiem na zegarku. Zostają te w środku. Przy tygodniu masz ich cztery albo pięć i wtedy naprawdę przestajesz się spieszyć. Przy trzech dobach masz jedną.
Uczciwie: na trzy doby nie zrobisz pętli
Najczęstszy błąd krótkiego czarteru to plan przepisany z tygodniowego rejsu. Ludzie chcą Węgorzewo, Giżycko, Mikołajki, Śniardwy i Nidzkie w trzy dni. Nie da się. A jak spróbujesz, to cały czas będziesz gonił: silnik zamiast żagli i wchodzenie do portu po ciemku.
Zamiast tego wybierz jeden odcinek szlaku i zrób go spokojnie. Z Giżycka na południe, przez kanały na Tałty i do Mikołajek, to zupełnie sensowny plan na krótki termin. Gotowy rozkład dnia po dniu mamy w tekście o trzydniowej trasie weekendowej. Doliczaj też godziny otwarcia mostu obrotowego w Giżycku i śluzy Guzianka, bo przy krótkim rejsie jedno przegapione otwarcie potrafi zjeść pół dnia. Pod te godziny planuje się przepłynięcie, nie odwrotnie.
Przy krótkim rejsie najprościej spać w portach. Prąd, woda, prysznic, no i miejsce, gdzie zdasz śmieci i fekalia, bo tu nic nie leci do jeziora. Nocleg na kotwicy to opcja tylko w osłoniętej zatoce poza torem wodnym, ze światłem kotwicznym na noc i kotwicą na linie puszczoną z zapasem. Na wyspach bywają rezerwaty i na ląd się tam nie schodzi. Grilla na pokładzie nie rozpalasz, tylko w miejscu do tego wyznaczonym.
Doba czy tydzień: porównanie
| Kryterium | Doba lub kilka dób | Tydzień |
|---|---|---|
| Dostępność w szczycie | Trudno, głównie resztki terminów | Standard, turnus sobotni |
| Dostępność poza szczytem | Lepsza, armatorzy wypełniają luki | Dobra, zależy od terminu i jednostki |
| Koszt w przeliczeniu na dobę | Wyższy | Niższy |
| Realny zasięg rejsu | Jeden odcinek szlaku, tam i z powrotem | Dłuższa trasa, spokojne tempo |
| Dni „czystej” żeglugi | Zwykle jeden | Cztery, pięć |
| Dla kogo | Pierwszy raz, długi weekend, test przed decyzją | Urlop, rodzina, ekipa z doświadczeniem |
| Kiedy rezerwować | Krótkie okna otwierają się później, poza szczytem | Zima i wczesna wiosna na nadchodzący sezon |
Najczęstsze pytania
Czy w lipcu i sierpniu da się wziąć jacht na dobę? Czasem tak, ale to loteria. W szczycie kalendarz jest poukładany na turnusy sobotnie, a krótkie okna pojawiają się tylko wtedy, gdy komuś wypadnie rezerwacja albo między turnusami zostanie luka. Jeśli zależy ci na konkretnej łódce, w wakacje planuj tydzień.
Ile realnie dopłynę w trzy dni? Z Giżycka spokojnie dochodzisz w rejon Mikołajek i wracasz. Licz cztery, pięć godzin żeglugi dziennie, plus czas na śluzę i most. Wszystko powyżej tego to już gonienie, a nie wypoczynek.
Czy krótszy czarter jest droższy w przeliczeniu na dobę? Tak, praktycznie zawsze. Serwis, sprzątanie i wydanie jachtu kosztują tyle samo przy trzech dobach co przy siedmiu, więc przy krótkim terminie rozkładają się na mniej dni.
Kiedy rezerwować krótki termin? Poza szczytem takie okna otwierają się później niż turnusy tygodniowe, więc da się je złapać bliżej wyjazdu. Na majówkę i długie weekendy w czerwcu ruszaj wcześniej, bo to najbardziej obłożone krótkie terminy w sezonie.
Czy na krótki czarter potrzebuję patentu? Na jacht żaglowy w rodzaju Antili 33 czy Maxusa 33.1 RS tak. Houseboaty Stillo 30 i Stillo 31 poprowadzisz bez uprawnień, po szkoleniu w porcie przy wydaniu jachtu.
Zdjęcie na okładce: NaCzarter.pl (flota własna)



