Przejdź do treści
NaCzarter — czarter jachtów Mazury
Święcajty i Kirsajty: ciche jeziora północnego szlaku
Porty i Mariny6 min czytania

Święcajty i Kirsajty: ciche jeziora północnego szlaku

Kirsajty i Święcajty mija się w drodze do Węgorzewa i prawie nikt się na nich nie zatrzymuje. A to najcichsze wody północnego szlaku: płytko, trzcinowo, pełno ptactwa i zero tłumu. Sprawdź, gdzie tu zacumować, jak nie wjechać na mieliznę i dla kogo to dobry cel wyprawy.

Zespół NaCzarter

· Zaktualizowano

6 min czytania

Święcajty i Kirsajty: dwa jeziora, przez które większość tylko przelatuje

Zboczyć warto, bo na całym północnym szlaku to najcichsze wody, jakie znajdziesz bez schodzenia z mapy. Kirsajty i Święcajty leżą dokładnie po drodze z Giżycka do Węgorzewa. Mija je prawie każdy. Zatrzymuje się prawie nikt, bo w głowie ma już port docelowy i piwo w knajpie. A to akurat te dwa akweny, na których dostajesz to, po co ludzie w ogóle jadą na Mazury: przestrzeń, w której nikt na ciebie nie trąbi.

Kirsajty: łącznik, który nie chce być łącznikiem

Na mapie Kirsajty wyglądają jak przewężenie łączące Dargin z Mamrami. Coś do przepłynięcia. W praktyce to zupełnie inny akwen niż jego sąsiedzi: płytszy, węższy, obramowany trzcinami, z brzegami, na których niewiele się dzieje.

Wiatr wchodzi tu inaczej. Na Darginie dostajesz go w pełnym rozmachu, na Kirsajtach jest połamany, poszarpany, w porywach z dziwnych kierunków. Dla żagli to bywa upierdliwe. Dla nerwów: wręcz przeciwnie, bo fala nie ma się gdzie rozbujać. Jeśli ktoś w załodze przechodzi na Mazurach pierwsze godziny za sterem, to jest to lepszy poligon niż otwarta woda.

Ptactwa jest tu dużo i słychać je z wody. To nie jest folder turystyczny, tylko fizyka: gdzie trzciny, tam ptaki, gdzie mniej silników, tam je słyszysz.

Poranek, dla którego się tu wraca

Najlepsza rzecz na Kirsajtach dzieje się między piątą a siódmą rano. Wychodzisz do kokpitu, jeszcze w bluzie, kubek w garści. Woda leży jak blacha, bez jednej zmarszczki, i odbija cały brzeg do góry nogami. Nie ma silników, nie ma muzyki, nie ma nikogo. Słychać wyłącznie ptaki: coś zrywa się z trzcin, coś przelatuje nad masztem. Po dwóch godzinach zerwie się wiatr, wejdzie ruch na torze i będzie normalny mazurski dzień. Ale ten poranek zostaje w głowie na dłużej niż większość imprez w porcie.

Święcajty: schowane przy Sztynorcie

Święcajty mają jedną zaletę, której nie da się kupić: leżą na wschód od głównego ciągu, na uboczu. Ruch przelotowy idzie bokiem, w stronę Węgorzewa, a ty siedzisz chwilę drogi od tego wszystkiego i masz spokój.

Stąd blisko do Sztynortu, więc plan na dzień układa się sam: rano zakupy i woda w porcie, potem wyjście na Święcajty na popołudnie i wieczór. Albo odwrotnie, jeśli wieje tak, że na Mamrach robi się nieprzyjemnie: schodzisz tu przeczekać, zamiast tłuc się przez otwartą wodę.

To dobry przystanek na kotwicy w osłoniętej zatoce, poza torem wodnym. Pamiętaj, że na czarterowym jachcie masz linę kotwiczną, nie łańcuch, więc wypuszczasz ją z zapasem i sprawdzasz, czy kotwica faktycznie trzyma, a nie tylko leży na dnie. Na noc światło kotwiczne, bez dyskusji.

Które jezioro dla kogo

JezioroCharakterDla kogo
KirsajtyPłytko, wąsko, trzciny i ptactwo. Wiatr połamany, fala nie ma miejscaZałogi z dziećmi, początkujący sternicy, ranne ptaszki z aparatem
ŚwięcajtyNa uboczu szlaku, cicho, blisko zaplecza w SztynorcieCi, którzy chcą postoju na kotwicy albo przeczekać wiatr
DarginOtwarcie, wietrznie, ruch tranzytowyChętni na porządny hals i szybkie przejście na północ
MamryDuża woda, przy silnym wietrze krótka stroma falaDoświadczone załogi, najlepiej z rannym startem

Praktyka: tu naprawdę jest płytko

Największa pułapka tej okolicy to złudzenie przestrzeni. Woda wygląda na szeroką, a płycizny i trzcinowiska podchodzą bliżej, niż podpowiada oko. Trzymaj się oznakowanego toru wodnego i nie skracaj sobie drogi „na skos”, bo tak się właśnie ląduje na mieliźnie z miękkim dnem i głupią miną.

Co to znaczy dla konkretnego jachtu: Antila 33 ma zanurzenie od 0,5 do 1,8 m dzięki mieczowi, więc w razie czego miecz idzie do góry i wypływasz o własnych siłach. Maxus 33.1 RS ma płetwę, nie miecz, i zanurzenie od 0,5 do 1,7 m, ale płetwy nie podniesiesz, więc uwaga jest tu ważniejsza. Houseboat Stillo 30 z zanurzeniem 0,6 do 0,7 m i płaskim dnem ma największy zapas, za to nie halsuje i przy bocznym wietrze potrafi się nieźle znosić przy manewrach.

Nocleg, śmieci, cisza

Nocleg na kotwicy tylko w osłoniętej zatoce i tylko poza torem wodnym. Śmieci i fekalia zdajesz w porcie, nic nie ląduje w jeziorze. To nie jest ekologiczne kaznodziejstwo, tylko obszar chroniony i zasada, której się tu pilnuje. Część wysp w tym rejonie to rezerwaty, na które się po prostu nie schodzi, więc biwak na brzegu odpada.

Grilla na pokładzie czarterowego jachtu nie rozpalasz. Grill tylko w miejscach do tego wyznaczonych, w porcie albo na przystani.

I rzecz, o którą sam bym prosił: głośnik zostaw wyłączony. Cała wartość Święcajt i Kirsajt polega na tym, czego tu nie ma. Jak ktoś puści disco na całą zatokę, to zabiera ten spokój sobie i wszystkim dookoła.

Zaplecze pod ręką

Najbliższe sensowne zaplecze to Sztynort i Węgorzewo. Woda, prąd, zrzut nieczystości, sklep, tankowanie. Planując dzień, załóż, że wieczorem stajesz w jednym z nich albo świadomie zostajesz na kotwicy z pełnym zbiornikiem wody i pustym zbiornikiem fekaliów. Trzeciej opcji nie ma.

Z Giżycka to spokojnie jeden dzień żeglugi, z zapasem czasu na most obrotowy. Most ma swoje godziny otwarcia i to ty się dostosowujesz do niego, nie on do ciebie. Turnusy czarterowe zaczynają się tu zwyczajowo w sobotę, więc te dwa jeziora najlepiej wpisać sobie w plan na drugi albo trzeci dzień, kiedy załoga już się dotarła, a nikomu się jeszcze nigdzie nie spieszy.

Najczęstsze pytania

Czy naprawdę warto zboczyć ze szlaku na Święcajty i Kirsajty? Jeśli szukasz atrakcji, knajp i życia towarzyskiego: nie, jedź do Mikołajek. Jeśli po trzech dniach w tłumie chcesz jeden cichy wieczór i jeden cichy poranek: tak, i to jest najlepszy moment, żeby te dwa akweny wykorzystać.

Gdzie zacumować w tej okolicy? Na noc realnie w Sztynorcie albo w Węgorzewie, tam masz porty z pełnym zapleczem. W portach stajesz na dalby albo na muring: muring łapiesz bosakiem od rufy i przechodzisz z nim wzdłuż burty na dziób. Kotwicy w porcie nie rzucasz. Na samych Święcajtach i Kirsajtach postój to kotwica w osłoniętej zatoce poza torem.

Czy tam jest płytko? Miejscami tak, zwłaszcza przy trzcinowiskach i przy brzegach Kirsajt. W torze wodnym problemu nie ma, poza torem trzeba patrzeć na sondę i nie ufać temu, że „woda wygląda na głęboką”. Jachty z mieczem mają tu wygodniej niż te z płetwą.

Czy to dobre miejsce dla początkujących? Bardzo dobre. Mała fala, krótkie odcinki, brak tłoku i ruchu jak na Tałtach w sierpniu. Idealne na pierwsze samodzielne manewry i pierwsze kotwiczenie. Warunek jeden: czytasz mapę i trzymasz się oznakowania, bo na płyciznę wjeżdża się tu łatwiej niż gdziekolwiek indziej na północy.

Zdjęcie na okładce: Janericloebe — Public domain, via Wikimedia Commons

Udostępnij:

Szukasz jachtu na Mazury?

Przeglądaj naszą flotę żaglówek, motorówek i houseboatów. Rezerwuj online w najlepszej cenie.

Szukaj jachtów