Zespół NaCzarter
Ciężki sprzęt nad Nidzkim
Najpierw wjechał sprzęt budowlany. Potem przyjechała ziemia. Trzcinowisko, które rosło tam samo z siebie, zniknęło pod nawiezionym gruntem. Teren przy jeziorze wyrównano, przybrzeżną roślinność wycięto.
Działka leży w Karwicy, gmina Ruciane-Nida, nad jeziorem Nidzkim. Przed sądem odpowiadał 63-letni właściciel tej działki, mieszkaniec Kolna, za zniszczenie brzegu. Naruszenie wykryli pracownicy Nadzoru Wodnego w Mikołajkach. Czyn zakwalifikowano z art. 475 ustawy z 20 lipca 2017 r. Prawo wodne (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 960 z późn. zm.). Właściciel przyznał się do winy i dobrowolnie poddał się karze. Sąd orzekł 20 tysięcy złotych grzywny i tysiąc złotych kosztów, wpłacone wcześniej jako zabezpieczenie majątkowe. Od wykrycia naruszenia do wyroku minął rok.
Sprawdziliśmy pięć relacji: portal Policji, Radio Olsztyn, Gazetę Olsztyńską z wm.pl, mazury24.eu i wm112.pl. Żadna nie podaje daty wyroku ani daty, kiedy nawieziono ziemię. Żadna nie mówi też, czy razem z grzywną nałożono obowiązek przywrócenia brzegu do stanu poprzedniego.
Czyj właściwie jest brzeg
Scena, którą zna każdy czarterujący na Mazurach. Jacht podchodzi do brzegu, ktoś z pokładu czyta tabliczkę „teren prywatny, zakaz cumowania”, a z lądu wychodzi człowiek i mówi, żeby odbić. Załoga jest pewna, że woda jest publiczna. Właściciel jest pewien, że kupił grunt z prawem decydowania, kto na niego wchodzi. Obie strony mylą się co do granicy.
Pytanie nie brzmi więc „czy wolno cumować”. Brzmi: gdzie kończy się prawo do wody, a zaczyna cudzy grunt. Sprawa z Karwicy jest o tej samej granicy, tylko widzianej od ziemi w stronę jeziora.
Woda i dno: kupić się tego nie da
Śródlądowe wody płynące są własnością Skarbu Państwa (art. 211 ust. 2 Prawa wodnego), wody Skarbu Państwa i samorządu to wody publiczne (ust. 3), a ust. 4 zamyka temat: nie podlegają obrotowi cywilnoprawnemu poza wyjątkami ustawowymi. To samo dotyczy dna (art. 216 i 217). Prawa właścicielskie wykonuje PGW Wody Polskie (art. 212 ust. 1 pkt 1).
Skąd przy jeziorze „wody płynące”? Z art. 22 pkt 2: jezioro przepływowe ma naturalny dopływ lub odpływ wód powierzchniowych, ciągły albo okresowy. Mazurskie jeziora połączone szlakiem takie są, a System Wielkich Jezior Mazurskich figuruje wśród śródlądowych dróg wodnych (rozporządzenie Rady Ministrów z 26 czerwca 2019 r., Dz.U. poz. 1208).
Linia brzegu, czyli granica ustalana decyzją
Art. 220 ust. 1 daje trzy kryteria: krawędź brzegu albo linia stałego porostu traw, albo linia według średniego stanu wody z co najmniej dziesięciu lat, a ustępy 2 do 4 układają je w hierarchię z pierwszeństwem wyraźnej krawędzi. Najważniejszy jest ust. 5 pkt 2: linię brzegu ustala się decyzją administracyjną, a dla jezior organem jest minister właściwy do spraw gospodarki wodnej, na podstawie projektu rozgraniczenia od geodety (ust. 6 i 7).
To dotyczy wprost Karwicy: linia brzegu jest kategorią prawną, a nie tym, dokąd sięga woda w suchym sierpniu. Nawieziona ziemia jej nie przesuwa. Jest tu jednak luka: decyzja zapada, gdy ktoś o nią wystąpi albo gdy wszczyna ją organ, a nie ustaliliśmy, dla ilu mazurskich działek nad wodą ją wydano. Dopóki jej nie ma, spór o to, skąd odmierzyć półtora metra, jest sporem o fakty.
Pas przy wodzie: przejście, nie postój
Art. 232 ust. 1 zawiera dwa osobne zakazy: grodzenia nieruchomości przyległych do publicznych śródlądowych wód powierzchniowych bliżej niż 1,5 metra od linii brzegu oraz zakazywania lub uniemożliwiania przechodzenia przez ten obszar.
Trzeba to powiedzieć z obu stron. Ten pas leży na prywatnym gruncie. Właściciel go kosi, utrzymuje i płaci od niego podatek, a ustawa odbiera mu prawo jego zagrodzenia. To publiczny ciężar nałożony na prywatną ziemię. Z drugiej strony przepis mówi o przechodzeniu i tylko o przechodzeniu, nie o biwaku ani o postoju jachtu. Nie gwarantuje też, że tamtędy da się przejść: ten pas bywa trzciną po pas albo stromą skarpą, a nikt nie ma obowiązku urządzać tam ścieżki.
Wyjątki są wąskie: tereny ochrony bezpośredniej stref ochronnych i obręby hodowlane z ustawy o rybactwie śródlądowym (ust. 2), tereny zamknięte (ust. 3) oraz zwolnienie decyzją Wód Polskich dla obronności państwa lub bezpieczeństwa publicznego (ust. 4). Uwaga na słowo: bezpośredniej, bo ochrona pośrednia wyłączona nie jest.
Za złamanie zakazu grozi grzywna od 1000 do 7500 zł; widełki wpisano wprost do art. 478 pkt 2 nowelizacją z 13 lipca 2023 r. o rewitalizacji rzeki Odry, a orzeka sąd w trybie Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia (art. 479). Zgłoszenie kieruje się do nadzoru wodnego; kto kieruje potem wniosek o ukaranie, tego nie ustaliliśmy. Tabliczki i szlabany nie są w ustawie wymienione z nazwy, mieszczą się w „uniemożliwianiu przechodzenia” dopiero w wykładni.
Osobno działa art. 233 ust. 2: właściciel nieruchomości przyległej do wód objętych powszechnym korzystaniem ma obowiązek zapewnić dostęp do wody, a części nieruchomości umożliwiające ten dostęp wyznacza decyzją wójt, burmistrz albo prezydent miasta. To instytucja o dostępie do wody, nie o cumowaniu.
Cumowanie: luka, o której się nie mówi
Art. 32 ust. 1 daje każdemu prawo powszechnego korzystania z publicznych śródlądowych wód powierzchniowych, jeżeli przepisy nie stanowią inaczej. Ust. 2 wylicza, czemu ono służy: potrzebom osobistym, gospodarstwa domowego lub rolnego bez specjalnych urządzeń technicznych, a także wypoczynkowi, turystyce, sportom wodnym i amatorskiemu połowowi ryb.
Tę listę warto przeczytać dwa razy. Nie ma na niej cumowania ani wchodzenia na cudzy grunt przybrzeżny. Powszechne korzystanie pozwala na wodzie być: płynąć, kąpać się, wypoczywać. Nie daje tytułu do przywiązania jachtu do cudzego drzewa, bo tam decyduje już cudza własność.
A pas trzciny, w który wpycha dziób pół Mazur? Jeżeli trzcina rośnie na gruncie pokrytym wodami, to grunt Skarbu Państwa (art. 216 i 217). Gdzie biegnie ta granica, przesądza dopiero decyzja o linii brzegu, a tej zwykle brakuje; przy niskiej wodzie i przy kryterium stałego porostu traw pas trzciny nie musi leżeć po stronie wody. Przy działce z zabudową i koszonym trawnikiem rozsądniej przyjąć, że granica biegnie na korzyść właściciela. Najważniejsze jest jednak co innego: czyjkolwiek byłby ten grunt, własność dna nie daje uprawnienia do niszczenia roślinności.
Co z tego wynika przy brzegu
- Jacht na kotwicy, na wodzie, bez schodzenia na ląd: to powszechne korzystanie z wód publicznych i nikt nie ma tytułu, żeby cię stamtąd wyprosić.
- Dziób w trzcinie: nie. Niezależnie od tego, czyje jest dno, to szuwar i płycizna, a w dodatku płetwa, ster i chłodzenie. Umowy czarteru zwykle tego zakazują.
- Lina z dziobu na cudze drzewo to korzystanie z cudzego gruntu, więc bez zgody właściciela ją zdejmujemy. Jacht dziobem na cudzym gruncie albo przy cudzym pomoście: odbijamy bez dyskusji.
- Kołek wbity w piaszczysty brzeg i wyjęty rano to nie jest przerabianie brzegu. Problemem jest trwała ingerencja: słupki na stałe, rozkopana skarpa, wycięte przejście.
- Port pełny o osiemnastej: jeśli widno i jest dokąd iść, idziemy dalej; jeśli zapada zmrok, kotwica z dala od brzegu i rano dalej. Tak samo przy szkwale czy awarii: pod najmniej zabudowany brzeg, po froncie odchodzimy, a właścicielowi mówimy, po co tam stoimy.
Pomosty: dwie procedury i jeden spór
Pomost wygląda na drobiazg budowlany, prawnie jest urządzeniem wodnym. Do 3 metrów szerokości i 25 metrów długości całkowitej, liczonej jako suma długości elementów, wystarczy zgłoszenie wodnoprawne (art. 394 ust. 1 pkt 1). Przekroczenie któregokolwiek wymiaru przenosi sprawę do pozwolenia (art. 389 pkt 6 w zw. z art. 16 pkt 65), a skoro liczy się suma elementów, dostawiony trapik potrafi przewrócić kwalifikację.
Zostaje spór. Wody Polskie i część orzecznictwa sądów administracyjnych (II SA/Wr 76/18, II SA/Wr 159/20) uznają, że obiekt służący cumowaniu to już przystań, więc wymaga pozwolenia niezależnie od wymiarów; art. 16 pkt 65 lit. c wymienia mola, pomosty i przystanie jako urządzenia wodne. To interpretacja organu i sądów, a nie dosłowny zakaz w ustawie, i pozostaje w napięciu z Prawem budowlanym, które opisywało pomosty jako służące m.in. cumowaniu niewielkich jednostek.
Trzcina rośnie w wodzie
Najpierw o tym, czym jest pas trzciny dla jeziora. To wiedza powszechnie przyjmowana w hydrobiologii, a nie nasz pomiar. Filtrem nie jest sama roślina, tylko układ: spowolniony przepływ, osadzanie zawiesiny, procesy w strefie korzeniowej. Wycięcie trzciny tego układu nie zastępuje, tylko go likwiduje. Szuwar tłumi falę i trzyma brzeg, a pod nim jest płycizna z roślinnością zanurzoną, gdzie od marca do lipca kolejne gatunki mają tarło: najpierw szczupak, potem wzdręga, w pełni lata lin.
Z ptakami trzeba precyzyjnie, bo lista bywa naciągana. Z trzciną nad wodą naprawdę związane są trzciniak i bąk, przy czym bąk potrzebuje dużego szuwaru, więc przy jednej działce mówimy raczej o trzciniaku. Inne gatunki szuwarowe gniazdują szerzej, ale przy zabudowie brzegu ich alternatywy znikają razem z kolejnymi wyrównanymi kawałkami.
Teraz prawo. Wody Polskie w kampanii „Stop dewastacji jezior” podają wprost: bez zgody wodnoprawnej zakazane są pogłębianie jezior, niszczenie przybrzeżnej zabudowy roślinnej (w tym wycinka trzcin i zadrzewień nadwodnych), budowa pomostów i umocnienia brzegów. W powiecie piskim prowadzono postępowanie o pozwolenie wodnoprawne na wycinkę trzciny z jeziora Zdedy, więc nie robi tego właściciel sam z siebie. Dochodzi ochrona gatunkowa: zniszczenie trzcinowiska z lęgami ptaków chronionych może naruszać ustawę z 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody (art. 52 ust. 1 pkt 7, art. 131 pkt 13). Powtarzany okres od 1 marca do 15 października to rama zbiorcza dla wielu gatunków, a nie kalendarzowy zakaz dla trzciny; liczy się, czy w danym miejscu gniazdują ptaki chronione.
Wycinka to nie to samo co zasypanie
Koszenie nad lustrem wody jest odwracalne: trzcina odbija z kłączy w kolejnym sezonie. Koszenie pod lustrem wody, wybieranie kłączy i powtarzanie tego co roku potrafi zabić płat trwale, bo zalane, pocięte źdźbła nie dotleniają kłączy. Tak najczęściej znika szuwar przy prywatnych brzegach: nie koparką, tylko kosą pod wodą, rok po roku.
Zasypanie idzie dalej, bo przesuwa brzeg w głąb jeziora. Za nowym licem od razu jest za głęboko i za stromo, żeby trzcina się ukorzeniła, a mulistego dna z kłączami już nie ma. Nie ma więc z czego odrosnąć. Pojedynczy zasyp jest lokalny, ale zabudowany brzeg to suma kawałków i jezioro reaguje na sumę.
Trzy poziomy odpowiedzialności
Warto je rozdzielić, bo mieszają się nawet w rozmowach z urzędem. Administracyjny to zgłoszenia, pozwolenia, legalizacja i obowiązek likwidacji urządzenia. Wykroczeniowy to art. 478 pkt 2, czyli grodzenie, o którym orzeka sąd w trybie Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia. Karny to art. 475.
„Kto niszczy lub uszkadza brzegi śródlądowych wód powierzchniowych, brzegi wód morskich, budowle, w tym mury, niebędące urządzeniami wodnymi, tworzące brzeg lub grunty pokryte śródlądowymi wodami powierzchniowymi – podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.”
Przepis nie był zmieniany od 2017 roku i na tej podstawie skazano właściciela działki z Karwicy, bo zasypano tam płyciznę, czyli grunt wymieniony w nim wprost. To nie jest art. 181 Kodeksu karnego, bo tamten dotyczy zniszczeń w świecie roślinnym lub zwierzęcym w znacznych rozmiarach i o brzegach nie wspomina.
Znamieniem jest niszczenie lub uszkadzanie brzegu, a nie każdy kontakt kadłuba z lądem. Kwalifikacja dotyczy działań trwale przerabiających brzeg: rycia skarpy sprzętem, przekształcania linii brzegowej, zasypywania płycizny. Orzecznictwa co do drobnych ingerencji nie znamy i nie udajemy, że jest. Sama wycinka trzciny ma inną podstawę: zgodę wodnoprawną i ustawę o ochronie przyrody.
Strefy ciszy: decyduje powiat
Strefa ciszy nie wynika z Prawa wodnego. Podstawą jest art. 116 ust. 1 ustawy z 27 kwietnia 2001 r. Prawo ochrony środowiska: rada powiatu może uchwałą ograniczyć lub zakazać używania jednostek pływających na określonych zbiornikach, jeżeli jest to konieczne dla zapewnienia odpowiednich warunków akustycznych na terenach rekreacyjno-wypoczynkowych. Rada powiatu, nie gmina i nie zarządca ośrodka nad brzegiem.
Zakres bywa różny: całkowity zakaz albo ograniczenia co do mocy silników, pory dnia, sezonu czy fragmentu akwenu, a typowe wyłączenia dotyczą służb ratowniczych i mundurowych oraz prac utrzymaniowych. O odpowiedzialności za naruszenie przesądzają przepisy ustawowe, których tu nie omawiamy. Uchwały publikuje się w dzienniku urzędowym województwa i w BIP starostwa; odpowiada prowadzący jednostkę i wiąże wersja aktualna.
To zarazem jedno z niewielu narzędzi mieszkańca brzegu, któremu pod oknem przez trzy miesiące pracuje silnik. Tyle że narzędzie jest ciężkie. Linia orzecznicza sądów administracyjnych, w tym wyrok NSA z 2022 roku, wymaga, by uchwałę poprzedziły rzeczywiste badania stanu akustycznego, a uchwały oparte na samej woli mieszkańców bywają uchylane. Badania kosztują i zleca je organ, więc to droga dla grupy mieszkańców albo gminy, nie dla jednej osoby.
Co z tego wynika, w zakresie omawianych przepisów
| Czynność | Jak jest | Podstawa |
|---|---|---|
| Żeglować, kąpać się, wypoczywać | Wolno w ramach powszechnego korzystania, o ile przepisy nie stanowią inaczej. Wędkowanie ma odrębne zasady, których nie omawiamy | art. 32 ust. 1 i 2 Prawa wodnego |
| Przejść przez pas przy brzegu (obszar 1,5 m od linii brzegu) | Właścicielowi nie wolno go grodzić ani uniemożliwiać przechodzenia, poza wyłączeniami z ust. 2 do 4. To zakaz grodzenia, a nie gwarancja ścieżki ani zgoda na postój | art. 232 ust. 1 do 4 |
| Przybić do cudzego brzegu, wyjść na ląd, przywiązać się do cudzego pomostu albo drzewa | Powszechne korzystanie tego nie obejmuje. Tylko za zgodą właściciela | art. 32 ust. 2 |
| Dostęp do wody przez cudzą nieruchomość | Osobna instytucja: części nieruchomości umożliwiające dostęp do wody wyznacza decyzją wójt, burmistrz albo prezydent miasta. Nie tworzy to prawa do cumowania | art. 233 ust. 2 |
| Ogrodzić działkę bliżej niż 1,5 m od linii brzegu | Wykroczenie, grzywna od 1000 do 7500 zł, orzeka sąd | art. 232, art. 478 pkt 2, art. 479 |
| Zbudować pomost do 3 m szerokości i 25 m długości całkowitej | Zgłoszenie do nadzoru wodnego, roboty po 30 dniach bez sprzeciwu, plus umowa użytkowania gruntów pokrytych wodami za opłatą roczną. Większe wymiary: pozwolenie wodnoprawne | art. 394 ust. 1 pkt 1, art. 397 ust. 3 pkt 3, art. 423 ust. 2, art. 261 ust. 1 pkt 6 i ust. 4; art. 389 pkt 6 |
| Zostawić samowolny pomost bez papierów | Legalizacja z opłatą (w 2026 r. 6601,67 zł) albo decyzja o likwidacji | art. 190 ust. 1, 2 i 13 |
| Wyciąć trzcinę, pogłębić dno, umocnić brzeg | Zakazane bez zgody wodnoprawnej; przy lęgach ptaków chronionych dochodzi ustawa o ochronie przyrody | stanowisko Wód Polskich; art. 52 ust. 1 pkt 7 i art. 131 pkt 13 ustawy o ochronie przyrody |
| Zniszczyć lub uszkodzić brzeg, na przykład zasypując płyciznę | Przestępstwo: grzywna, ograniczenie wolności albo do roku pozbawienia wolności | art. 475 Prawa wodnego |
| Płynąć na silniku po akwenie ze strefą ciszy | Zależy od zakresu aktualnej uchwały rady powiatu | art. 116 ust. 1 Prawa ochrony środowiska |
Tabela obejmuje wyłącznie przepisy omawiane w tym tekście. Na konkretnym akwenie mogą obowiązywać dodatkowe ograniczenia z innych podstaw.
Z drugiej strony pomostu
Nie rozmawialiśmy z żadnym właścicielem działki ani ze stronami sprawy z Karwicy. To luka i tak trzeba czytać tę rekonstrukcję: streszcza argumenty powtarzane w publicznych dyskusjach nad Mazurami, a nie czyjąś wypowiedź. Brzmią mniej więcej tak: działka kupiona za własne pieniądze, podatek co roku, koszt utrzymania brzegu, cudze śmieci po weekendzie i muzyka z łódek o drugiej w nocy. Ile załóg tak robi, nie policzył nikt, my też nie.
Przepisy w dużej części przyznają mu rację. Powszechne korzystanie kończy się na linii brzegu, pas 1,5 metra służy przechodzeniu, a śmieci i nocne imprezy nie mają oparcia w art. 32. Co może zrobić legalnie:
- Poza pasem 1,5 metra od linii brzegu może wyprosić z gruntu, o ile dla nieruchomości nie wydano decyzji z art. 233 ust. 2 wyznaczającej części gruntu umożliwiające dostęp do wody.
- Naruszenia brzegu, także cudze, zgłasza do nadzoru wodnego. Przy zniszczeniu brzegu sprawa może trafić do policji.
- Pomost buduje przez zgłoszenie albo pozwolenie plus umowę użytkowania gruntu; samowolę albo legalizuje, albo dostaje decyzję o likwidacji.
- Przy hałasie silników droga prowadzi do rady powiatu i uchwały z art. 116 ust. 1 Prawa ochrony środowiska, realnie jako sprawa grupy mieszkańców albo gminy.
- Na śmieci i nocną muzykę Prawo wodne nie daje narzędzia. Ta ścieżka wykracza poza ten tekst.
Jedno mu nie wolno i tam zaczyna się sprawa z Karwicy. Nie wolno rozwiązać problemu, grodząc pas przybrzeżny albo przerabiając brzeg pod siebie. Prawo daje ochronę gruntu, nie władzę nad brzegiem.
Kto to realnie egzekwuje
Zgłoszenia przyjmują Wody Polskie. Sprawę z Nidzkiego wykryli pracownicy Nadzoru Wodnego w Mikołajkach, czyli najniższego szczebla tej struktury. Nie zespół specjalny, nie inspekcja z Warszawy. Wody Polskie deklarują na gov.pl, że ich pracownicy codziennie odbierają telefony od mieszkańców i sprawdzają w terenie każde zawiadomienie. Postępowanie karne prowadzi policja, tutaj Komenda Powiatowa Policji w Piszu z komisariatem w Rucianem-Nidzie. Ile takich spraw jest rocznie, nie wiadomo, bo statystyk nie ma.
Pytania, które zostają
Pierwsze dotyczy brzegu. Grzywna zapłacona, sprawa zamknięta, ale żadne z pięciu źródeł nie mówi, czy nałożono obowiązek przywrócenia stanu poprzedniego. Kara działa na sprawcę, odtworzenie brzegu działa na jezioro, a zasypana płycizna nie wróci od zapłaconej grzywny: przywrócenie stanu poprzedniego to nie dosadzenie roślin, tylko wywiezienie ziemi i odtworzenie profilu dna. Sprawa skończyła się dobrowolnym poddaniem karze, czyli porozumieniem co do treści wyroku, a czy ktokolwiek żądał przywrócenia brzegu, tego nie ustaliliśmy.
Drugie pytanie jest lustrzane i należy się właścicielom działek. Skoro decyzji o linii brzegu zwykle nie ma, to skąd właściciel ma wiedzieć, gdzie kończy się jego ziemia, zanim wjedzie sprzęt, i czy ktokolwiek mówi mu o tym przy zakupie albo przy zgłoszeniu robót? Odpowiedzialność karna za przekroczenie granicy, której nikt formalnie nie wyznaczył, waży tyle samo co brak obowiązku odtworzenia brzegu. Oba pytania kierujemy do sądu i do nadzoru wodnego, a odpowiedzi dopiszemy.
Najczęstsze pytania
Sąsiad zasypuje brzeg albo zagrodził przejście, gdzie to zgłosić? Do właściwego terytorialnie nadzoru wodnego Wód Polskich. Tak wyszła na jaw sprawa z Nidzkiego. Przy zniszczeniu brzegu sprawa może trafić do policji jako przestępstwo z art. 475 Prawa wodnego.
Gdzie sprawdzę, czy na jeziorze obowiązuje strefa ciszy? W aktualnej uchwale rady powiatu, w którym leży akwen, publikowanej w dzienniku urzędowym województwa i w BIP starostwa. Zakres bywa zawężony do napędu, pory dnia albo części akwenu, więc czytamy całą uchwałę.
Mogę stanąć na kotwicy przed cudzą działką? Na wodzie publicznej tak. Bez schodzenia na grunt, bez liny na cudze drzewo i bez dziobu w trzcinie.
Zastrzeżenie i nota redakcji: to materiał informacyjny, a nie porada prawna. Stan prawny na sierpień 2026; w sporze rozstrzygają okoliczności sprawy i uchwały właściwych organów. Sygnatury orzeczeń podajemy za stanowiskiem organu i publikacjami, nie z własnej kwerendy. NaCzarter prowadzi czarter jachtów na Mazurach, więc mamy interes w tym, żeby ludzie stawali w portach. Dlatego korpus tekstu opiera się na przepisach i publicznych komunikatach, a odesłania do naszych poradników są zebrane poniżej.
Nasze poradniki praktyczne (nie są źródłem prawa):
- dzikie cumowanie na Mazurach
- noc na kotwicy
- kotwiczenie jachtu
- jezioro Nidzkie
- porty i mariny
- gdzie zacumować w szczycie sezonu
Zdjęcie na okładce: Wojciech Zabolotny — CC BY-SA 3.0, via Wikimedia Commons (jezioro Nidzkie, Zatoka Zamordeje Wielkie)



